środa, 30 grudnia 2015

Diabolik Lovers: Rozdział 1 ( Lily )

Bardzo przepraszam za bardo długą nieobecność, ale niestety muszę stwierdzić, że pogodzenie szkoły z blogiem jest bardzo trudne, dlatego niestety przerwy między rozdziałami będą dość długie. Tymczasem zapraszam na rozdział z perspektywy Lily. [ Aleksis ]


Zmiana Planów

Maki już od dwóch miesięcy mieszka w rezydencji, ja chodzę do Liceum Artystycznego w naszym mieście, ale czasem mam wrażenie, że będąc tutaj omija mnie coś ważnego co dzieje się tam u niej.
Podczas jednego z takich dni kiedy to wrażenie nie odstępowało mnie na krok postanowiłam, że zapytam mamę czy mogłabym się przenieść.
- Mamo? - zaczęłam
- Tak Lily?
- Czy mogę zmienić liceum? - zapytałam drżącym głosem.
- Dlaczego? Przecież mają bardzo dobrych nauczycieli, wysoki poziom nauczania, nie masz na co narzekać.
- Tak, ale nikogo tam nie znam . . . i cały czas siedzę sama. -  szukałam na szybko mocnych argumentów na szczęście do salonu weszła Yoko.
- Myślę, że to doby pomysł, żeby Lily poszła do tego samego liceum co ja i Maki. Po co 
nas rozdzielać . . . - Yoko spojrzała na mnie, szukając poparcia
- Tak właśnie wyjęłaś mi to z ust . . . mamo, bo nie powiedziałam ci do jakiego liceum chciałabym się przenieść . . . chodziło mi o to które przed chwilą zostało wspomniane.
- Lily to nie jest miejsce dla ciebie - mama zaczęła się wykręcać - Ja nie jestem pewna co do tamtejszej młodzieży, nauczycieli ogólnie ludzi . . .  - spojrzała na mnie błagalnie.
- Mamo, nie możesz podejmować decyzji za nas - wtrąciła Yoko -  Jeżeli Lily będzie chciała pojechać ze mną to pojedzie . . . - teraz ona też spojrzała na mnie. 
Nie wiedziałam co odpowiedzieć, naprawdę chciałam jechać z Yoko, ale jednocześnie nie chciałam zezłościć mamy.
- Więc jaka jest twoja decyzja - mama przerwała ciszę. 
Wzięłam głęboki oddech i powiedziałam:
- Chcę pojechać z Yoko . . .  - czekałam na reakcje obu, mama popatrzyła ze złością na Yoko, a na twarzy siostry pojawił triumfalny uśmiech.
- Skoro taka jest twoja decyzja . .  Idź już na górę do  pokoju, przeglądnij swoje rzeczy i odłóż te które weźmiesz. - zakończyła swoją wypowiedź głośny westchnięciem.
Byłam bardzo ucieszona, mimo, że mama nie była zadowolona, wykonałam polecenie i poszłam na górę. Yoko została i jeszcze o czymś rozmawiała, w sumie nie wiem nawet o czym, ogarnął mnie taki entuzjazm, że myślałam tylko o wyjeździe, co prawda to dopiero za dwa miesiące, ale nigdy nie jest za wcześnie, żeby się cieszyć.



Wesołych Świąt!



Spóźnionego Wesołych Świąt, przepraszam, że tak po czasie, ale dopiero dzisiaj znalazłam czas.
Za to Szczęśliwego Nowego Roku mogę wam życzyć jak najbardziej w terminie  więc, życzę wam, aby w 2016 spełniły się wszystkie wasze marzenia, żeby nikt nie chorował, nie kłócił się z nikim i żeby w tym Nowym Roku wszystko zmieniło się na lepsze. ( Jestem słaba w składaniu życzeń ). Wklejam wam też taki śmieszny, świąteczny wierszyk-życzenia ( znaleziony w necie ) i kabaret o wigilii.
[ Aleksis ]

Wesołego jajka! Oj! To nie ta bajka, przepraszam pomyłka to miała być choinka! Więc życzę prezentów, szczęśliwych momentów, karpia smacznego i Noweg Roku udanego!

Kabaret Smile - Wigilia





czwartek, 5 listopada 2015

Słodki Flirt: Prolog

Przepraszam, że tak długo nic się nie działo, ale miałam dużo nauki i ogólnie mało weny, a tymczasem, zapraszam na nowe opowiadanie w mojej wykonaniu pt: Słodki Flirt, mam nadzieję, że się spodoba [Aleksis]


Prolog

  Znów się przeprowadziliśmy, to już trzeci raz w tym roku, tym razem zamieszkaliśmy w tym samym mieście co siostra mojego taty - Irina. Bardzo ją lubię, jest późnym dzieckiem moich dziadków, różnica między nami to sześć lat.
  Przenosimy się kilka razy w roku przez pracę moich rodziców, są biznesmenami i dlatego widzę ich bardzo rzadko. Są całkiem spoko,ale mój tata jest bardzo wymagający, myślę, że to normalne tym bardziej, że mój starszy brat postawił mi całkiem wysoką poprzeczkę.
   Rin jest tzw. idealnym dzieckiem: idealne zachowanie, najlepsze oceny, a do tego gra na fortepianie. Wszystko pięknie z małą różnicą, gdy rodzice nie patrzą on robi domówki, zaprasza co chwilę inną dziewczynę itp. a gdy ja chcę wyjść to zaraz a z kim?, a gdzie? a po co?. Chociaż trochę rozumiem dlaczego rodzice się tak martwią, jestem całkowitym przeciwieństwem Rina. Do tego farbuję włosy, noszę potargane dżinsy, głębokie dekolty, glany, mocny makijaż itd . . .  gram na gitarze elektrycznej co prawda moja mama też gra, a mój tata gra na basie. . . oni to musieli mieć fajne życie. . .ech nie ważne. Co mogłabym powiedzieć jeszcze o moim bracie? Jest dwa lata starszy ode mnie i uwielbia mi rozkazywać. Ja mam 17 lat nazywam się Alexandra Komatsu i aktualnie chodzę do liceum Słodki Amoris, a jutro jest mój pierwszy dzień w nowej szkole.


czwartek, 15 października 2015

Diabolik Lovers: Rozdział 12 ( Maki )

Zapraszam na świeżutki rozdzialik :) [ Aleksis ]


Uczucie

Obudziłam się wtulona w bok Ayato. Zegar wskazywał 12:00. Uśmiechnęłam się i pomyślałam,  że ostatnio tak długo spałam chyba w pierwszej klasie podstawówki. Podniosłam się i spojrzałam na niego. Był całkiem słodki kiedy spał. Stanęłam na łóżku i chciałam z niego zejść, ale Ayato przewrócił mnie z powrotem.
- Gdzie idziesz?
- Do łazienki . . ., a w sumie to po co ci to wiedzieć?
- Jesteś moja naleśniku, chcę wiedzieć gdzie idziesz, po co i z kim.
- Aha, czyli bawisz się w mojego ojca. -  powiedziałam podchodząc do szafy.
Przeglądałam ubrania, finalnie wybrałam czarną bluzkę z długim rękawkiem i głębokim dekoltem, ciemnoniebieskie jeansy i do tego tradycyjnie, czarne trampki. Przebrałam się w łazience i zeszłam do salonu, siedzieli tam: Ayato, Kanato i Laito.
- Maleńka, niezła bluzeczka - powiedział kapelusznik z tym swoim uśmieszkiem.
- Dziękuję wielmożny panie - odpowiedziałam ironicznie.
- Naleśniku! Ugotuj coś.
- Na przykład?
- Naleśniki z syropem klonowym - powiedział Kanato przerywając zabawę swoim Teddym , a chłopcy mu przytaknęli.
-  Niech wam będzie i tak nie mam nic innego do roboty.

                                                                                                    *

W kuchni zaczęłam śpiewać Genie In A Bottle, bo byłam pewna, że jestem sama.
- Ty wiecznie coś śpiewasz.
- Tak? Nie sądzę. - próbowałam się wywinąć nie lubiłam, gdy ktoś słyszał jak śpiewam.
- Wiesz jako wampir mam trochę wyostrzony słuch, więc nawet kiedy śpiewasz tak cicho, że żaden człowiek cię nie usłyszy, ja zawsze słyszę.
- No cóż . . . rozgryzłeś mnie, to takie zboczenie zawodowe. Gdy byłam młodsza grałam w zespole.
- A na czym grałaś?
- Na gitarze elektrycznej i . . . śpiewałam, ale to stare dzieje.
- A chciałabyś jeszcze raz zagrać i może zaśpiewać?
- Hm . . .zagrać fajnie by było, ale śpiewać . . . no nie wiem.
- Bo, wiesz mamy tu gitarę.
- Serio! - odwróciłam się tak szybko, że prawie przewróciłam patelnię.
- Tak jest tu odkąd pamiętam i nikt na niej nie gra po prostu się kurzy. I uspokój się, bo spalisz naleśniki.

                                                                                                    *

Gdy zaniosłam talerz z naleśnikami i syrop chłopakom, Laito zapytał mnie czy mógłby posłuchać jak gram.
- Pewnie czemu nie.
- To może zagrasz w salonie - powiedział Reiji, który znikąd pojawił się w pokoju.
- O! Nie spodziewałam się, że w ogóle się zgodzisz.
- Bardzo chętnie posłucham jak grasz, tylko jeden warunek . . . nie za głośnio.
Wszyscy pokiwaliśmy głowami.

                                                                                                     *

Umówiliśmy się, że jutro o tej samej porze zbierzemy się w salonie, ja pogram na gitarze, chłopcy zagrają w rzutki.
Kiedy zostałam sama w moim pokoju zdałam sobie sprawę, że stresuje się tylko dlatego, że Ayato będzie patrzył. W głębi duszy wiedziałam, że zaczynam czuć do niego coś więcej, ale nie chciałam tego do siebie dopuścić. Bałam się zostać zraniona. Miałam dwa wyjścia; Nie dopuścić Ayato za blisko siebie lub pozwolić mu na wszystko i mieć złamane serce. . . chociaż czy na pewno złamane?







poniedziałek, 12 października 2015

Diabolik Lovers: Prolog ( Lily )

Więc oto prolog do Lily, będę pisać też z perspektywy Marie,Yuki,Suzuki no i oczywiście Maki :)


Prolog


Nigdy nie widziałam rodziców. Przez trzy lata mojego życia mieszkałam w klasztorze. Były tam bardzo surowe zasady, za najmniejsze przewinienie trzeba było klęczeć na grochu przez godzinę.
Później przeniesiono mnie do innego klasztoru byłam tam do 9 roku życia, zasady były identyczne jednak żadnej z kar nigdy nie doświadczyłam. Zawsze po śniadaniu znikałam nad rzekę czytać książki lub pleść wianki, a w zimie szłam na wieżę albo na strych, ale zawsze wiedziałam o której godzinie wrócić, nie wiem skąd, mówił mi to zawsze taki cichy głos . . .

                                                                                                 * 

Idealnie w dniu moich 10 urodzin przyjechali moi "rodzice", pamiętam do dziś słowa matki - Jaka ona malutka i delikatna jak elf . . . naprawdę ma już 10 lat?.
- Tak kończy dzisiaj.- Zawsze lubiłam siostrę Bernadettę była dla mnie miła i nauczyła mnie wielu rzeczy np; pleść wianki.
- Elf?Czytałam o nich w książkach, ale nigdy nikt mnie do nich nie porównywał - Myślałam, pewnie wyglądałam głupio gapiąc się na nich moimi wielkimi oczyma.
- Możemy ją adoptować? - Pytał o to mój ojciec, pamiętam, że nie miałam pojęcia co to znaczy . . . tak mało wiedziałam o życiu.
Oczywiście! Możecie ją wziąć nawet dzisiaj . . .Ona tutaj nie pasuje jak zauważyliście jest taka delikatna i krucha . . . tutaj jest dla niej zbyt duża dyscyplina.
- Rozumiem, na pewno będzie się u nas dobrze czuła.
- Tak . . . też tak sądzę . . . Lily!
- Jestem . . . 
- Ci mili państwo będą od dzisiaj twoimi rodzicami, pojedziesz z nimi do domu.
- Cieszę się . . . - Chyba - Dodałam w myślach.

                                                                                                  *

Jeszcze tego samego popołudnia pojechałam z nimi na Okinawę, poznałam moje siostry. Teraz cieszę się, że mnie adoptowali, gdyby to się nie wydarzyło nie poznałabym chłopaków ani Maki i Yoko. Chciałabym tylko jeszcze poznać moich biologicznych rodziców.


Uwaga!

Niestety Diabolina odeszła z bloga z powodu braku czasu na pisanie, może kiedyś jeszcze się pojawi. Będziemy tęsknić. ;(


Diabolik Lovers: Prolog ( Yoko )

   Strasznie przepraszam za moją bardzo długą nieobecność na blogu ,ale miałam dużo spraw do załatwienia.Lecz teraz gorąco zapraszam do czytania!





Prolog

. . .  Cios w twarz, potem w brzuch, kaszel krwią. Ta bezradność, tak pamiętam to dobrze. Kiedy starsze dzieci z sierocińca się nade mną pastwiły : biły, obrażały, poniżały, tylko dlatego, że wyglądałam inaczej niż wszyscy i byłam innego pochodzenia. Opiekuni udawali, że nie widzą, ale oni patrzyli . . . z taką samą nienawiścią w oczach jak wszyscy.
Miałam wtedy 6 lat, ale doświadczyłam już mnóstwo bólu i cierpienia. Chciałam się zemścić na nich wszystkich, pozarzynać jak świnie . . . Takie właśnie myśli miałam jako 6 latka. Przerażające prawda?.

                                                                                                            *

Kiedy moja biologiczna matka mnie odwiedziła i dowiedziała się dlaczego jestem taka poturbowana, pierwsze co zrobiła to zabrała mnie na strzelnicę i nauczyła strzelać, później pokazała trochę z samoobrony, a na koniec przepraszała, że nie może mnie ze sobą zabrać. Był to najszczęśliwszy dzień mojego życia.
Po tym jak mama odprowadziła mnie z powrotem do domu szaleńców ( Tak go w myślach nazywałam) były „zajęcia” na podwórku. Jeden z najstarszych chłopców znów próbował mnie zaatakować.
- Nie tym razem. – To były ostatnie słowa jakie usłyszał w swoim życiu, bo zaraz po nich przyłożyłam mu do gardła pistolet, a dokładnie M1911  i pociągnęłam za spust. Kilka dni po tym incydencie, który uszedł mi na sucho, przyjechali moi teraźniejszy rodzice. Jednak teraz sądzę, że u nich wcale nie było lepiej, jedyne co mi dali to pieniądze . . . cieszę się, że teraz jestem z siostrami i chłopakami w rezydencji, przynajmniej się nie nudzę.



niedziela, 11 października 2015

Diabolik Lovers: Rozdział 11 ( Maki )

Zapraszam na 11 rozdział DL. Życzę miłego czytania. :)


Matematyka

Wieczorem na lekcji matematyki nauczyciel ogłosił krótką diagnozę z zeszłorocznego materiału, aby sprawdzić co pamiętamy. Nie był to dla mnie problem ani żaden stres, ale Ayato . . .
- Ej, wszystko w porządku - był bledszy niż zazwyczaj.
- Tak, wszystko ok . . . chyba.
- To chyba czy tak?
- Tak . . . zapomniałem cię zapytać czemu jesteś w klasie wyżej?
- Ech . . . - wiedziałam, że kiedyś mnie o to zapyta, ale nie bardzo wiedziałam co odpowiedzieć czułam, że robi mi się gorąco. - Bo, okazało się, że opanowałam już cały zeszłoroczny materiał. - Ayato zrobił minę jakby mi nie wierzył i jednocześnie był trochę zaskoczony. Chciał jeszcze coś powiedzieć, ale nauczyciel zaczął rozdawać kartki.


                                                                                                  *

Po sprawdzianie był japoński, lekcja jak lekcja w sumie nie słuchałam.
Cały czas myślałam o Ayato - Dlaczego był taki zestresowany? Przecież to było proste . . . albo dla mnie było proste - załamałam się własnymi myślami.
- Może  . . . panna Komori - zamyśliłam się tak bardzo, że nie usłyszałam nauczycielki.
- Ej . . . - Ayato mnie szturchnął - . . . Maki - Kiedy wymówił moje imię   " obudziłam się". Najpierw popatrzyłam zdziwiona na Ayato, a później na nauczycielkę. Poprosiłam o powtórzenie pytania po czym na nie odpowiedziałam przy śmiechach i chichach całej klasy. Nie zwracałam na nich uwagi.
Nie oni byli teraz ważni, a to że on po raz pierwszy nazwał mnie po imieniu. Po lekcji Ayato gdzieś znikł. Zobaczyliśmy się dopiero w limuzynie, ale nic do mnie nie mówił nawet nie patrzył. Założyłam słuchawki wsłuchując się w słowa Enter Sandman.

                                                                                                   *

W domu Ayato  gdzieś się zaszył. Z racji, że w szkole nic nie zjadłam poszłam do kuchni zrobić sobie kanapki z nutellą i pójść odrobić pracę domową. Tak też zrobiłam.
 W moim pokoju nie potrafiłam się   skupić. Zamknęłam książki i włączyłam album Metalliki. Zdrzemnęłam się kiedy spojrzałam na zegarek była 22:00. Wyłączyłam muzykę i poszłam wziąć prysznic.
Kiedy położyłam się do łóżka i próbowałam zasnąć poczułam, że materac za mną ugina się po ciężarem kogoś innego, domyśliłam się, że był to Ayato. Chciałam się obrócić, ale on objął mnie od tyłu i powiedział:
- Nie patrz na mnie . . . śpij.
- Yhy . . . - przytaknęłam i zasnęłam.


sobota, 3 października 2015

Diabolik Lovers: Rozdział 10 ( Maki )

Przepraszam za moją długą nieobecność. Dzisiaj 10 rozdział mam nadzieję, że się spodoba :)


Ayato

Obudziłam się o 10:00. Przede mną siedział Ayato.
- Naleśniku śpisz w bardzo dziwnych miejscach.
- Nie ja po prostu tutaj zasnęłam, bo . . . ee . . . no,ten.
- Już się nie tłumacz . . . 
Patrzył jakby czegoś chciał . . . Po chwili zrozumiałam czego.
- O nie, tym razem nie dam się podejść! - powiedziałam i zeskoczyłam z na ziemię po czym pobiegłam do rezydencji.

                                                                                                 *          

W pokoju zamknęłam drzwi i podparłam klamkę krzesłem. Z kołder i poduszek zrobiłam fort. - Teraz tylko czekać. -   Przypomniałam sobie, że wzięłam tutaj pistolet na wodę i balony. Wyciągnęłam  to szybko z torby, pobiegłam do łazienki i napełniłam amunicje. Wróciłam do fortecy i czekałam na Aytao.   
    
                                                                                                  *       

Po kwadransie usłyszałam jego śmiech.
- Co? Gdzie? Jak?
- Bardzo fajna twierdza szkoda, że nie pełni swoich funkcji. - Zburzył jedną ścianę, a ja chwyciłam za pistolet z wodą, który był schowany w "sejfie" z poduszek.
- A masz! - zaczęłam strzelać, a jego mina była bezcenna.
- Naleśniku!  Wszedł do mojego fortu i po chwili okładania się poduszkami pistolet i balony wylądowały na ziemi, a ja na Ayato. Zarumieniłam się i usiadłam.
- Niech ci będzie. - Odgarnęłam moje włosy na bok. Ayato uśmiechnął się i usiadł przede mną.  Za nim mnie ugryzł musnął mój policzek ustami, co bardzo mnie  zaskoczyło, ale zaraz po tym poczułam na szyi ból przebijających moja skórę kłów . . .

                                                 

niedziela, 27 września 2015

Diabolik Lovers Rozdział: 9 ( Maki )

Dzisiaj trochę krótszy rozdział. Mam nadzieję, że się spodoba. ;)

Wiśnia


Obudziłam się o 6:00 rano  w moim pokoju, tym razem w mundurku. Wstałam i poszłam pod prysznic. Przypomniałam sobie, że kiedy byłam młodsza regularnie biegałam, więc pomyślałam, że pobiegam wokół rezydencji. Ubrałam czarne dresowe spodnie, białą bokserkę, szarą bluzę i moje ulubione trampki. Wzięłam ze sobą słuchawki. Schodząc po schodach uważałam żeby nie natknąć się na któregoś z braci. Przed wyjściem założyłam słuchawki i puściłam Eye Of The Tiger.

                                                                                                 *
                                        
 Zrobiłam trzy rundy wokół rezydencji. - 7:50 . . . Rozejrzę się po ogrodzie. - Tak też zrobiłam. Za wielkimi krzakami znalazłam starą, zaniedbaną wiśnię. - Ciekawe kto tu ostatnio był ?- Weszłam na najwyższą gałąź - Całkiem tu wygodnie. - Położyłam się na najszerszej z nich i wsłuchiwałam się w melodię Kręgu Życia. Mój zegarek wskazał 8:00, ale ja tego nie widziałam. Zasnęłam . . .


sobota, 26 września 2015

Diabolik Lovers: Rozdział 8 ( Maki )

Przepraszam za wczorajszy brak rozdziału, dzisiaj za to dłuższy rozdział mam nadzieję, że się spodoba :) [ Aleksis ]

Ugryzienie 


Kiedy nareszcie dojechaliśmy pod szkołę Ayato oddał mi słuchawki, miał bardzo zamyśloną minę. 

                                                                                             *

W klasie na tablicy widniał napis O 19:00 gotowanie. Usiadłam w przed ostatniej ławce pod oknem. I po chwili namysłu głośno stwierdziłam.
- Ale ja nie umiem gotować.
- Hm . . .Chodź - Ayato złapał mnie za rękę i pociągnął do szkolnej kuchni.
- Ugotuj mi takoyaki - oznajmił na miejscu.
- Ale ja nie umiem - skłamałam po prostu nie miałam ochoty słuchać jego rozkazów
- Nie wierzę każdy to potrafi.
- Skoro każdy to sobie ugotuj! - buntowałam się
- Naleśniku nie denerwuj mnie, jeżeli się nie posłuchasz będę musiał cię ukarać. - wyszeptał mi do ucha. Poczułam, że serce zaczyna mi mocniej bić, zawsze tak było kiedy stał blisko mnie.
- Niech ci będzie - powiedziałam cicho i zabrałam się do pracy cicho śpiewając The Cranberries - Zombie. Ayato usiadł na krześle położył nogi na stole i zaczął się bujać. - A żeby ci się to krzesło przewróciło - pomyślałam.

                                                                                             *
- Skończyłam - postawiłam na stolę miskę pełną takoyaki. Ayato wziął jedno i po chwili powiedział, że jest dobre i wcisnął mi jedno do ust.
- Faktycznie dobre . . .
- Teraz posprzątaj.
- Sama?
- Tak.
- Aha! Więc tak sobie pogrywasz! Nie ma Hanki z kuchnią . . . albo mi pomożesz, albo sprzątasz sam!
- Szlachta nie pracuje . . . jestem królem i masz zwracać się do mnie "Wasza Wysokość" - niebo przeszył błyskawica i lunął deszcz. Przestraszyłam się, nie wiem czemu przecież już dawno pozbyłam się tego lęku. Przypomniała mi się misja jeszcze w " zakonie" kiedy moja najlepsza przyjaciółka zmarła rażona piorunem, traumatyczne przeżycie. Miałam ochotę podbiec do Ayato i schronić się w jego ramionach. Jednak po chwili stwierdziłam, że to głupi pomysł i po prostu skrzyżowałam ramiona pod piersiami.
- Przestraszyłaś się - powiedział Ayato z szyderczym uśmiechem
- Nie prawda - powiedziałam łamiącym się głosem
- Nie rycz - podszedł do mnie i mnie przytulił co wywołało u mnie nie małe zdziwienie. - A teraz sprzątaj - z powrotem opadł na krzesło, a ja odwróciłam się oszołomiona i zaczęłam zmywać i podśpiewywałam sobie piosenkę  Once Upon A Dream.

                                                                                                *

Ayato podszedł i stanął za mną, a ja odwróciłam się do niego.
- Co? Postanowiłeś mi pomóc?
- Chcę być pierwszy.
- Co? - Ayato odgarnął moje włosy do tyłu, wiedziałam czego chce, ale mu się nie sprzeciwiałam. Kiedy jego kły wbiły się w moją szyję tylko lekko się skrzywiłam. Po chwili zaczęłam widzieć ciemność . . . zemdlałam.

                                                                                              *

- Ayato . . . Jesteś odpowiedzialny za jej powrót do domu. - powiedział Reiji widząc co się stało
- Wiem nie martw się.





czwartek, 24 września 2015

Diabolik Lovers: Rozdział 7 ( Maki )

Oto 7 rozdział trochę krótszy, ale mam nadzieję, że się spodoba :)


Piosenka


Wsiedliśmy do limuzyny. Z mojej lewej usiadł Laito, a z prawej Ayato. Wyciągnęłam moje słuchawki i mp3 z torby, wyszukałam dawno nie słuchaną przeze mnie piosenkę a mianowicie YG feat. Nipsey Hussle - You Broke. Oparłam się o siedzenie i zamknęłam oczy, na refren zaczęlam ruszać lekko ustami.

Bitch you broke, shut up
Don’t talk to me, get your bread up
And we used to fuck but I got fed up
We eating , all my niggas fed up

Ayato ściągnął mi słuchawki . . .
- Ej! Zostaw!
- Chcę zobaczyć czego słuchasz - włączył od początku. I refren Bitch you broke . . . czułam, że się czerwienię.
- No naleśniku słuchasz bardzo ciekawej muzyki. -  oddał mi słuchawki.
- Ja tego dawno słuchałam, normalnie słucha innej muzyki- tłumaczyłam się.
- Na przykład? - zapytał z szelmowskim uśmiechem.
Zaczęłam myśleć co ostatnio często słuchałam wywnioskowałam, że było to "Love me like you do".
- Puszczę ci jeżeli obiecasz, że zachowasz to dla siebie.
- Obiecuję - powiedział unosząc lewą dłoń w górę, a prawą położył na sercu.
- Ależ maleńka ja też z chęcią posłuchał - wtrącił Laito
- Ja też - dodał Kanato.
- No chyba nie! - Pokazałam im język. Założyłam Ayato słuchawki i puściłam piosenkę.

 You're the light, you're the night
 You're the color of my blood
You're the cure, you're the pain
 You're the only thing I wanna touch
 Never knew that it could mean so much, so much

                                                                                            * 
Modliłam się żebyśmy jak najszybciej dojechali do szkoły. W tej piosence, a raczej w jej słowach jest zawarte dużo moich uczuć. Miałam nadzieję żeby się ich nie domyślił.


Diaboli Lovers: Rozdział 6 ( Maki)

Dzisiaj rozdział 6 życzę miłego czytania ( wczoraj nie było rozdziału bo się rozchorowałam )
 [ Aleksis ]


                              Mundurek


Obudziłam się w wielkim łożu i nieznajomym pokoju - Gdzie ja jestem? - Było to pierwsze pytanie jakie zadałam sobie po przebudzeniu. - No tak, w rezydencji - przypomniałam sobie wczorajszy dzień. - Która godzina?-  popatrzyłam po pokoju w poszukiwaniu zegara. Stał na szafce pod ścianą - 17:00 - oprócz czasomierza zauważyłam też walizkę, torbę szkolną i inne moje pierdoły.
- O maleńka obudziłaś się - usłyszałam głoś Laito który pojawił się przede mną  na łóżku.
- Cześć . . .? Czego chcesz? -  zapytałam obojętnie.
- No nie bądź już taka oschła . . . wyglądasz bardzo pociągająco w tej piżamce. - Zmarszczyłam brwi i popatrzyłam po sobie. Byłam ubrana w piżamę, którą kupiła mi Yoko na zeszłoroczne święta. Składała się ona z czarnego stanika i majtek do tego bluzeczki też czarnej zapinanej na jeden guzik pod biustem przez co miałam goły brzuch.
- Ech . . . - westchnęłam po czym ponowiłam pytanie - Po co przyszedłeś? - Laito nie odpowiedział tylko uśmiechnął się wyzywająco, po czym znalazł się nade mną i przytrzymał moje ręce za nadgarstki.
- Ej! Co ty robisz?! Puść mnie ty zboczeńcu!!! - W tym momencie pojawił się Ayato i zrzucił swojego brata ze mnie.
- Ona jest moja - powiedział Ayato przyciągając mnie do siebie.
- Co tu się dzieje? Nie można wam wydać nawet prostego polecenia - powiedział Reiji do chłopaków- Za pół godziny widzę waszą trojkę w holu i jedziemy do szkoły. - Oznajmił i wyszedł.

                                                                                             *

- Do szkoły? . . . No tak na wieczorną zmianę.
- Jesteś bardzo spostrzegawcza naleśniku. Tam masz mundurek - wskazał na krzesło obok toaletki - Wstałam żeby go  obejrzeć - Ta spódnica jest za krótka.
- Jeżeli go nie włożysz to cię zabiorą na dywanik do dyrektora.
- Wiem . . . Możesz na chwilę wyjść, chcę się przebrać - chwilę później poszedł. 
Kiedy byłam pewna, że nikogo nie ma poczesałam się, przebrałam i pomalowałam, jeżeli nałożenie tuszu do rzęs i błyszczyka można było nazwać makijażem, spakowałam torbę, wzięłam mp oraz słuchawki i wyszłam na korytarz.
Pod ścianą stał Ayato.
- Długo ci zeszło . . . - uśmiechnął się -  Po co założyłaś rajstopy, będzie ci gorąco.
- Już mówiłam, że ta spódnica jest za krótka - poczułam rumieńce na twarzy.
- W szkole dziewczyny zawsze zawiązują pod szyją kokardy, chłopcy krawaty.
- A ja się wyróżniam i mam krawat, ty jak widać nawet nie potrafisz go zawiązać - podeszłam do niego i uśmiechnęłam się tryumfalnie.
- Phi . . . oczywiście, że potrafię go zawiązać po prostu mi się nie chce.
- To udowodnij.
- Nie muszę ci niczego udowadniać naleśniku, a po za tym ty na pewno już miałaś zawiązany i tylko włożyłaś go przez głowę. - Podeszłam do niego zdjęłam mu krawat i go zawiązałam.
- I co ty na to? - zapytałam z uśmiechem.
- Chodź, bo się spóźnimy - powiedział , a ja widziałam, że się zawstydził.

                                                                                              *

Czułam, że zaczynam jakiś nowy etap w moim życiu i , że on odegram w nim kluczową rolę. Poczułam to wtedy kiedy powiedział, że jestem jego. Motyle w brzuchu. Pierwszy raz w życiu to czułam . . .


wtorek, 22 września 2015

Diabolik Lovers: Rozdział 5 ( Maki )

Dzisiaj rozdział piąty przepraszam, że nie było wczoraj. Postaram się wrzucać codziennie chociaż jeden. Życzę miłego czytania. [ Aleksis ]


                       Nieudana Ucieczka.


Przy schodach stał Kanato obok wózków ze słodyczami.
- Złamię cie - powiedział z tym przerażającym uśmieszkiem.
- Tak na pewno! - odpowiedziałam w biegu.
Drzwi były już o krok i o dziwo uchylone, już to czułam . . . wolność.
Już miałam złapać klamkę i wyjść na powietrze, gdy drzwi się zatrzasnęły.
- Nie! . . . nie , nie tylko nie to! - przez myśl przemknęło mi nawet kopnąć drzwi z pół obrotu, ale szybko z tego zrezygnowałam, ponieważ prędzej złamałabym nogę niż otworzyła te wrota.
- Szlag by to! -  syknęłam i odwróciłam się w stronę schodów.
Ayato opierał się o poręcz i uśmiechał się szyderczo.
- Z czego się ryjesz?! - wykrzyknęłam
- Z twojej bezradności naleśniku - odpowiedział podchodząc do mnie.
- Chwila . . . - powiedziałam pokazując mu żeby się zatrzymał - Czy ty powiedziałeś naleśniku?
- Tak, bo jesteś płaska ja naleśnik - szydził ze mnie Ayato.
-  Na podstawię czego to stwierdziłeś?! - zapytałam czerwona ze złości , bo wiedziałam, że nie należę do płaskich osób - Przecież nie powiem mu jakie mam wymiary . . . O czym ja myślę?.
 Podszedł do mnie i popatrzył na mnie od boku. - Męska intuicja . . . - uśmiechnął się Ayato.
- Mam na sobie dość sporo ciuchów więc nie bądź taki do przodu.
- Oczywiście naleśniku - Ayato przyparł mnie do ściany, a  moją rękę przeszył ból. No to po ptakach. - pomyślałam.
- Puść mnie . . . - wyszeptałam ze spuszczoną głową. Trzymając się za bolącą rękę.
- Gdzie się się podziała twoja waleczność naleśniku? Jesteś biała jak ścina . . . Czyżbyś się bała - wyszeptał mi do ucha.
Czułam, że po mojej ręce cieknie krew i tak bardzo bolało.
- Pomóż mi . . .- powiedziałam po czym  opadłam na tors Ayato i widziałam tylko ciemność.

                                                                                         *  
Pamiętam jakieś przebłyski: Ayato niesie mnie po schodach, Reiji smaruje i bandażuje moją ranę, pokojówka ubieram mnie w piżamę. Teraz było mi tak ciepło i wygodnie . . . chociaż może to tylko sen? . . .

poniedziałek, 21 września 2015

Uwaga!

Dzisiaj chyba nie wrzucę piątego rozdziału Diabolik Lovers, ponieważ nie zdążyłam go wymyślić i szkoła mi w tym przeszkodziła. Z góry przepraszam ;( [ Aleksis ]


niedziela, 20 września 2015

Diabolik Lovers: Rozdział 4 ( Maki )

Dzisiaj rozdziały czwarty  :) Życzę miłego czytania. [Aleksis ]


                           Trudny Wybór


- Czyli zostałaś żoną . . . hmm- powiedział Ayato
- Raczej ofiarą - poprawił go fioletowo włosy
Cholerne wampiry! - wszystko we mnie buzowało - Muszę stąd uciec!
- Więc jeżeli czeka nas dłuższa znajomość - obwieścił Reiji - pozwól, że nas przedstawię. To jest najstarszy syn Shu - wskazał na niebieskookiego - Następny w kolejności jestem ja Reiji później są trojaczki Laito, Kanato i Ayato i najmłodszy syn Subaru - wskazał na białowłosego stojącego pod ścianą - A więc....
- Zamknij się!!! Po co odstawisz tą całą szopkę?! Nie mam zamiaru tu zostać, nie będę już ofiarą!- wykrzyczałam cały swój ból- Jesteście pieprzonymi wampirami!
- Uuu.. maleńka się buntuje - śmiał się Laito
- Tu nie chodzi o to czy się buntuje czy nie, ja po prostu mam dość siedzenia w złotej klatce . . . więc bądźcie tacy mili - mówiąc to zdanie wstałam i powoli zaczęłam cofać się ku drzwiom - I nie gońcie mnie!

                                                                                         *

Wybiegłam na korytarz i poczułam przeszywający ból w lewej ręce- Znak.. - pomyślałam -  Usiadłam za najbliższą szafą, przeładowałam pistolet i położyłam go obok siebie, ściągnęłam rękawiczkę - Krwawi . . . cholera! - Przypomniałam sobie co powiedziała matka Jeżeli coś ci się stanie dzwoń, a przyjedziemy.
- No to dzwonie . . . 
- Halo?
- Mama? Miałam racje oni wszyscy to wampiry - powiedziałam półgłosem
- . . .  Ja wiem, że bracia Sakamaki to wampiry, dlatego cię tam wysłaliśmy, nie martw się w lutym wyślemy do ciebie też Yoko, a teraz muszę już kończyć mam spotkanie w biurze.
- Wiedziałam, że tak będzie - powiedziałam sama do siebie.
- No, no maleńka - uśmiechnął się Laito - Z kim tam rozmawiałaś? Telefon nie będzie ci tutaj potrzebny, przecież teraz masz nas. - mówiąc to zabrał mi komórkę.
- O ja pierdole - wyszeptałam - zerwałam się z podłogi i zaczęłam biec słysząc za plecami tylko śmiech tego głupka,
- Nie dam się upokorzyć nie tym razem . . . ech zapomniałam pistoletu, ale nie będę się wracać.
Zostałam sama. . . To smutne - pomyślałam i poszłam przed siebie do wyjścia z rezydencji.


Cześć

Jestem ,, Diabolina'' , na blogu jestem Suzuka .
Mam nadzieje że blog wam się podoba.

Diabolik Lovers: Rozdział 3 ( Maki)

Jak napisałam nad poprzednim postem napiszę dzisiaj jeszcze trzeci rozdział. Postaram się wrzucać dziennie dwa rozdziały, jeżeli coś się opóźni napiszę. :) [ Aleksis ]

                                Wampiry


Czarnowłosy nazywał się Reiji i był tu kimś w rodzaju zarządcy. Prowadził mnie do głównego salonu, Ayato już tam był i siedział na fotelu, na sofie leżał jakiś blondyn ze słuchawkami. Moja ręka paliła niemiłosierne. Usiadłam na pustej kanapie po czym obok mnie pojawił się chłopak w kapeluszu i polizał mnie w policzek zaraz po nim inny z miśkiem polizał mnie w ucho. Zanim zaskoczyłam co się stało minęło dobre pięć sekund. Posłałam obu mordercze spojrzenie.
- Co się stało maleńka?- Zapytał kapelusznik
- Co się i stało?! Ty jeszcze pytasz? Kto normalny liże nieznajomych ludzi?, A po za tym nie mów do mnie "maleńka" nazywam się Maki.
-  Przecież się już znamy, ja jestem Laito- uśmiechnął się
- Eh...- westchnęłam i też się uśmiechnęłam kręcąc głową.
- I widzisz już nie jesteś nieznajoma.
- Dobrze, wracając do sytuacji czy któryś już wcześniej widział tę panienkę?- zapytał Reiji obecnych chłopców.
- Shu?- Blondyn otworzył oczy po czym je zamknął.
- Dzwonił kilka dni temu ... powiedział Przyślę wam wysłanniczkę z kościoła, macie ją dobrze traktować co za tym idzie ma wrócić żywa.
Moja reakcja na te słowa była spontaniczna.... 
- .... Co kurwa?!- po tym jak to powiedziałam a raczej wykrzyczałam poczułam wstyd i pomyślałam- Ja naprawdę to powiedziałam?- chłopcy spojrzeli na mnie zdziwieni, a chwile później Laito i Ayato zaczęli  się śmiać.
-... No co?- czułam, że się czerwienie - Wyrwało mi się....
                                                                                                 * 
 Dopiero po chwili dotarło do mnie co powiedział Shu i poczułam strach - Ucieczka...- Była to jedyna myśl jaka teraz do mnie docierała moje serce waliło jak młotem czułam, że " radar " na wampiry lada chwila zacznie krwawić i nie będzie ciekawie...



Diabolik Lovers Rozdział 2 ( Maki)

Przedstawiam wam rozdział drugi z perspektywy Maki dziś pojawi się jeszcze rozdział trzeci
Miłego czytania :) [ Aleksis]



                           Rezydencja


Było już późne popołudnie kiedy dwa dni przed rozpoczęciem stanęłam przed bramą rezydencji. Moja naznaczona ręka bolała już na tyle bardzo, że wiedziałam co się święci. Na dziedzińcu była aleja róż prowadząca do drzwi.
Jadąc tu naładowałam mój pistolet srebrnymi pociskami. Nie mam zamiaru nikogo zabijać, ale z nim czułam się bezpieczniej. Poszłam kilka kroków przed siebie i przystanęłam na chwilę, gdy niebo przeszyła ogromna błyskawica i luną deszcz. Zaraz potem grzmot.
- Scena jak z horroru- powiedziałam z uśmiechem.


                                                                                             *

Pod drzwiami miała dylemat wchodzić czy może jednak nie. . . ,ale drzwi podjęły decyzję za mnie i same się otworzyły. Myślę, że każdy normalny człowiek w tym momencie uciekłby, albo chociaż się przestraszył, ale ja weszłam do środka bez odrobiny strachu.

                                                                                            *

W holu było dość mrocznie. Czarna granitowa podłoga, popielatoszare ściany , czerwone zasłony, srebrne żyrandole i odcinające się białe schody z czerwonym dywanem. Za schodami było coś w rodzaju korytarza i wnękami po bokach. W jednym z takich wnęk była kanapa, a na niej chłopak, który w najlepsze spał.
-Ech...- westchnęłam- Ej! wstawaj!- żadnej reakcji, chciałam uszczypnąć go w rękę, ale kiedy go dotknęłam był zimny.., zatrważająco zimy, jak nieboszczyk. . . , albo wampir. Po moim doświadczeniu stwierdziłam, że to wampir.
-  Ja pierdziel..- zaklęłam cicho- Tak czy siak muszę go obudzić- pomyślałam- kiedy znów na niego popatrzyłam miał otwarte oczy i patrzył się na mnie z uśmiechem.
- Eee. . .- nie wiedziałam co powiedzieć, ale za nim się zorientowałam chłopak usiadł i pociągnął mnie za rękę, gdyby nie mój refleks pewnie wylądowałabym półleżąc na kanapie obok niego, ale zdążyłam uwolnić się od niego i odskoczyć na pół metra. Chłopak patrzył na mnie zdziwiony po czym się uśmiechnął i powiedział.
- Jestem Ayato Sakamaki- Popatrzyłam na niego podejrzliwie po czym odpowiedziałam.
- Maki Komori- uśmiechnęłam się odgarniając moje czarne włosy z ramienia.
-Ekm . . .- ktoś odchrząknął . Odwróciłam się. Był to wysoki czarnowłosy wampir z różowymi oczami, które bardzo mnie rozbawiły,  bo jakoś mi do niego nie pasowały.

                                                                                           *

Nie do końca wiedziałam kim są, ani czy jestem tu bezpieczna, ale jeżeli oni są wampirami muszę być zawsze czujna....



sobota, 19 września 2015

Uwaga!

Więc tak jak na razie bloga prowadzę ja Aleksis, Yoko i Diabolina
W przyszłości może się pojawić więcej dziewczyn na blogu

Ja kieruje Maki

Yoko kieruje Yoko :)

Diabolina kieruje Suzukę

Jutro dwa następne rozdziały. Z mojej strony to wszystko na dziś. :)

Witam!


Cześć Nazywam się Wiktoria tu będę znana jako Yoko. Moje historie  pisane będą  z perspektywy najstarszej z sióstr Komori ( Yoko).  Mam nadzieję ,że moje i  Aleksis wpisy wam się spodobają. /Yoko/

Diabolik Lovers: Rozdział 1 ( Maki)

Przedstawiam rozdział pierwszy jak na razie  napisałam cztery rozdziały. Mam nadzieję, że ten się spodoba. [ Aleksis ]


                                 Maki


Czy wiecie jak to jest być córką najbogatszych ludzi na Okinawie? Ja wiem i to nie jest nic przyjemnego... przynajmniej w moim przypadku, nie wiem jak odczuwają to moje "siostry".
Mój "ojciec" wszystko zrobi dla pieniędzy, dlatego sprzedał mnie łowcą wampirów. Oni zrobili ze mnie ofiarę  wyryli mi igłą na ręce pentagram który ma wykrywać wampiry. Kiedy one są w pobliży ten znak piecze szczypie i krwawi. Kiedy byłam młodsza wyśniłam, że będę cierpieć. Mój brat spróbował to złagodzić... ale przez to moje rany goją się bardzo szybko.... i co kilka miesięcy przeżywam to samo. Igła,... Krew... Ból... Cierpienie.. i moje miotanie przekleństwami.

                                                                                       *   

Ta para adoptowała mnie kiedy miałam 6 lat, a kiedy skończyłam 8 zaczęło się piekło.
Teraz mam 16 lat i idę do liceum. Chcąc się od tego uwolnić poszłam do matki i zadeklarowałam.

- Mamo...- zaczęłam-  mam zamiar chodzić do najlepszego liceum na wyspie.
-To świetnie, ale i tak byś tam poszła. Tą decyzje podjęliśmy z ojcem już rok temu.
-Okej... To daleko więc wiesz będę musiała, gdzieś zamieszkać... Będzie to akademik... Prawda?
Wzrok który moja matka we mnie utkwiła po tych słowach był.. ech szkoda gadać.
- O czym ty mówisz? Ludzie tak wysokiego stanu jak mu nie mogą mieszkać w akademiku. Nie możesz zepsuć naszej reputacji - wstała i otworzyła laptopa- Chodź pokaże ci gdzie będziesz mieszkać.
- Ech...- westchnęłam i podeszłam do laptopa- Mamo, ale to jest jakaś rezydencja. Nie potrzebuje specjalnego traktowania.., a poza tym nie mogę mieszkać sama w takim wielkim domu. Przecież bym się zgubiła.
- Nie będziesz sama. Mieszka tam też sześciu chłopców. To jeden z nich zaproponował żebyś z nimi zamieszkała.- uśmiechnęła się do mnie, a ja w tym uśmiechu wyczułam podstęp.
- Mam mieszkać sama z SZEŚCIOMA facetami?! Do tego coś mi tu śmierdzi, jeżeli oni są wampirami..., a wy znów dostaniecie hajs za to, że JA będę musiała ich pilnować to ja wole zostać w domu.
- Nie tym razem Maki, jeżeli coś ci się stanie to dzwoń przyjedziemy po ciebie- znowu ten uśmiech troszczącej się matki. Nie podobało mi się to.- Ale dlaczego Yoko nie chodzi do tego liceum, albo gdzie pójdzie Lily, przecież ona też ma szesnastkę?
- Yoko też tam wyślemy, a Lily chciała chodzić do Liceum Artystycznego w naszym mieście.
- No dobrze czyli jadę z Yoko?
- Nie ona pojedzie dopiero na drugi semestr.
- Dlaczego?
- Ponieważ teraz jest . . ., bo nie wiem czy ta rezydencja się nadaje dlatego ty pojedziesz pierwsza i to sprawdzisz.
- Acha czyli jestem królikiem doświadczalnym?!
- To nie tak po prostu . . .
- Dobra już się nie tłumacz wszystko rozumiem!

                                                                                       *

 Poszłam do pokoju spakować rzeczy i przemyśleć jak poradzić sobie na wypadek wampirów.




Prolog: Diabolik Lovers ( Maki)

Dzisiaj wrzucę prolog, a jutro ( lub jeszcze dzisiaj ) pierwszy rozdział. Proszę pisać w komentarzach co było  nie tak i czy się podobało :) [Aleksis]



-... Braciszku będziemy zawsze razem...
- Tak siostrzyczko nikt nas nie rozdzieli...

Te wspomnienia towarzyszą mi całe życia... i smutek z tamtego wydarzenia kiedy nas rozdzielono.

                                                                            *
- Braciszku - płakałam- ja nie chcę z nimi iść... nie bez ciebie... ja czuję, że oni mają złe intencje... Moja ręka...Krew... Ból... Rozpacz... Tak to właśnie mi się śniło
- Wiem, ja też mam złe przeczucia... daj rękę- podałam mu lewą dłoń- Spróbuję cię ochronić- naciął swój kciuk i namalował na mojej ręce krzyż, a pod nim jakiś dziwny znak.
- Teraz zrób to samo, ale nie rysuj tego znaku.- uśmiechnął się do mnie.
- Dobrze- Zrobiłam to co on, narysowałam krzyż.
-Teraz złap moją pomalowaną rękę twoją.
- Okej- Kiedy to zrobiłam krew z naszych rak jakby wchłonęła w skórę.
- Łał.. jak to zrobiłeś?
- Dowiesz się jak będziesz starsza
- Jesteś starszy o dzień
- Tak ale ty jesteś 31 grudnia a ja 1 stycznia, co czyni mnie starszego o rok.... Dzięki temu znakowi twoje cierpienie będzie łagodniejsze.....

To były jedyne rzeczy które pamiętałam z tego dnia, to co działo się później nie było warte zapamiętania. W skrócie płacz i smutek po rozstaniu. Ja miałam wtedy 6 a on 7.
Teraz już wiem, że ten znak to była runa i że mój brat coś ukrywał.
To gdzie teraz jestem wiedzą tylko moi "opiekunowie" i szóstka moich "współlokatorów".

Teoretycznie teraz jestem w najlepszym i jednocześnie najgorszym miejscu w jakim mogłam się znaleźć. Paradoksalne prawda?  Dzięki tej runie moje rany goją się szybciej i sprawiają mniej bólu.


Postacie

Postacie:

Imię: Maki
Nazwisko: Komori (Okajima)
Wiek: 16 lat
Status: Żywa
Urodzona: 31 grudnia
Oczy: Niebieskie
Włosy: Kruczo czarne
Cera: Blada

Wzrost: 168 cm

Waga:  60 kg


Znak zodiaku: Strzelec
Pochodzenie: Amerykańsko - Rosyjsko -Japońskie
Ciekawostki:
Głowna bohaterka córka gangsterskiej pary.
Utalentowana muzycznie, gra na gitarze. 
Posiada brata bliźniaka. 
Jest leworęczna
Jej ulubione danie to kluski śląskie

Imię: Yoko
Nazwisko: Komori
Wiek: 17 lat
Status: Żywa
Urodzona: 16 października
Oczy: Pomarańczowe
Włosy: Czerwone
Cera: Lekko opalona

Wzrost: 165 cm


Waga: 60 kg


Znak zodiaku: Panna
Pochodzenie: Hiszpańsko- Japońskie
Ciekawostki:
 "Siostra" głównej bohaterki.
Gra na pianinie i keyboardzie.
Córka Gangsterów.
Jest leworęczna
Jej ulubione danie to lody waniliowe z polewą malinową
Charakter: 
Jest dość trochę zboczona, ale potrafi być stanowcza i poważna


Imię: Lily
Nazwisko: Komori ( Ordesia)
Wiek: 16 lat
Status: Żywa
Urodzona: 13 kwietnia
Oczy: Fioletowe
Włosy: Jasno fioletowe
Cera: Porcelanowa

Wzrost: 160 cm


Waga: 52 kg


Znak zodiaku: Ryby
Pochodzenie: Japońskie
Charakter: 
Delikatna, ale stanowcza, miła, przyjacielska, trochę nieśmiała. 

Ciekawostki:
Siostra głównej bohaterki
Gra na skrzypcach. 
Jej matka była księżniczką, lecz ona o tym jeszcze nie wie. 
Jest oburęczna
Jej ulubione danie to sałatka warzywna


Imię: Marie
Nazwisko: Cisneros
Wiek: 17 lat
Status: Żywa
Urodzona: 18 Luty
Oczy: Zielone
Włosy: Czarne
Cera: Nie opalona, ale też nie blada

Wzrost: 170 cm


Waga: 65 kg


Znak zodiaku: Wodnik
Pochodzenie: Kolumbijskie
Charakter:  
Sztywna, mocno trzymająca się zasad.
Ciekawostki: 
Córka byłej żołnierki.
Nie lubi Maki za jej niezdyscyplinowanie.
Jest praworęczna.
Jej ulubione danie to croissanty z czekoladą
GłosNora Ekberg

Imię: Suzuka
Nazwisko: Kirisaki
Wiek: 18 lat
Status: Żywa
Urodzona: 29 września
Oczy: Niebieskie
Włosy: Blond
Cera: Jasna

Wzrost: 172 cm


Waga: 63 kg


Znak zodiaku: Panna
Pochodzenie: Japońsko- Amerykańskie

Charakter: 
Małomówna, inteligenta, leniwa
Ciekawostki:
Cały czas słucha rapu.
Świetnie gra na perkusji i rapuje.
Wnuczka Szefa Yakuzy i szefa gangu. 
Jest praworęczna.
Jej ulubione danie to onigiri
Głos:  Iggy Azalea 

Imię: Yuki
Nazwisko: Strauss
Wiek: 15 Lat
Status: Żywa
Urodzona: 13 Grudnia
Oczy: Czerwone
Włosy: Białe
Cera: Biała

Wzrost: 160 cm


Waga: 58 kg


Znak zodiaku: Wężownik
Pochodzenie: Francuskie
Charakter: 
Miła i Delikatna do czasu, aż się ją wkurzy wtedy wybucha z całą siłą.

Ciekawostki:
Pięknie śpiewa, gra na basie.
Jej matka była magiem. 
Jest leworęczna. 
Jej ulubione danie to truskawki z bitą śmietaną, oblane czekoladą
Głos:  Adila Sedraïa 

Imię: Sebastian

Nazwisko: Okajima

Wiek: 17 lat

Status: Żywy ( chyba )

Urodzony: 1 stycznia

Oczy: Czarne

Włosy: Czarne

Cera: Blada

Wzrost:  175 cm

Waga: 72 kg

Znak zodiaku: Koziorożec

Pochodzenie: Amerykańsko - Rosyjsko -Japońskie

Charakter: 
Wyniosły i zimny dla osób których nie zna, lub którym nie ufa, zaś dla ludzi mu bliskich jest opiekuńczy, czuły, troskliwy.

Ciekawostki:
Biologiczny brat głównej bohaterki.
Skrywa mroczny sekret.
Podobno mieszka w Ameryce.
Jest leworęczny.
Jego ulubione danie to sushi z łososiem