sobota, 3 października 2015

Diabolik Lovers: Rozdział 10 ( Maki )

Przepraszam za moją długą nieobecność. Dzisiaj 10 rozdział mam nadzieję, że się spodoba :)


Ayato

Obudziłam się o 10:00. Przede mną siedział Ayato.
- Naleśniku śpisz w bardzo dziwnych miejscach.
- Nie ja po prostu tutaj zasnęłam, bo . . . ee . . . no,ten.
- Już się nie tłumacz . . . 
Patrzył jakby czegoś chciał . . . Po chwili zrozumiałam czego.
- O nie, tym razem nie dam się podejść! - powiedziałam i zeskoczyłam z na ziemię po czym pobiegłam do rezydencji.

                                                                                                 *          

W pokoju zamknęłam drzwi i podparłam klamkę krzesłem. Z kołder i poduszek zrobiłam fort. - Teraz tylko czekać. -   Przypomniałam sobie, że wzięłam tutaj pistolet na wodę i balony. Wyciągnęłam  to szybko z torby, pobiegłam do łazienki i napełniłam amunicje. Wróciłam do fortecy i czekałam na Aytao.   
    
                                                                                                  *       

Po kwadransie usłyszałam jego śmiech.
- Co? Gdzie? Jak?
- Bardzo fajna twierdza szkoda, że nie pełni swoich funkcji. - Zburzył jedną ścianę, a ja chwyciłam za pistolet z wodą, który był schowany w "sejfie" z poduszek.
- A masz! - zaczęłam strzelać, a jego mina była bezcenna.
- Naleśniku!  Wszedł do mojego fortu i po chwili okładania się poduszkami pistolet i balony wylądowały na ziemi, a ja na Ayato. Zarumieniłam się i usiadłam.
- Niech ci będzie. - Odgarnęłam moje włosy na bok. Ayato uśmiechnął się i usiadł przede mną.  Za nim mnie ugryzł musnął mój policzek ustami, co bardzo mnie  zaskoczyło, ale zaraz po tym poczułam na szyi ból przebijających moja skórę kłów . . .

                                                 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz