Ayato
Obudziłam się o 10:00. Przede mną siedział Ayato.
- Naleśniku śpisz w bardzo dziwnych miejscach.
- Nie ja po prostu tutaj zasnęłam, bo . . . ee . . . no,ten.
- Już się nie tłumacz . . .
Patrzył jakby czegoś chciał . . . Po chwili zrozumiałam czego.
- O nie, tym razem nie dam się podejść! - powiedziałam i zeskoczyłam z na ziemię po czym pobiegłam do rezydencji.
*
W pokoju zamknęłam drzwi i podparłam klamkę krzesłem. Z kołder i poduszek zrobiłam fort. - Teraz tylko czekać. - Przypomniałam sobie, że wzięłam tutaj pistolet na wodę i balony. Wyciągnęłam to szybko z torby, pobiegłam do łazienki i napełniłam amunicje. Wróciłam do fortecy i czekałam na Aytao.
*
Po kwadransie usłyszałam jego śmiech.
- Co? Gdzie? Jak?
- Bardzo fajna twierdza szkoda, że nie pełni swoich funkcji. - Zburzył jedną ścianę, a ja chwyciłam za pistolet z wodą, który był schowany w "sejfie" z poduszek.
- A masz! - zaczęłam strzelać, a jego mina była bezcenna.
- Naleśniku! Wszedł do mojego fortu i po chwili okładania się poduszkami pistolet i balony wylądowały na ziemi, a ja na Ayato. Zarumieniłam się i usiadłam.
- Niech ci będzie. - Odgarnęłam moje włosy na bok. Ayato uśmiechnął się i usiadł przede mną. Za nim mnie ugryzł musnął mój policzek ustami, co bardzo mnie zaskoczyło, ale zaraz po tym poczułam na szyi ból przebijających moja skórę kłów . . .


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz