Miłego czytania :) [ Aleksis]
Rezydencja
Jadąc tu naładowałam mój pistolet srebrnymi pociskami. Nie mam zamiaru nikogo zabijać, ale z nim czułam się bezpieczniej. Poszłam kilka kroków przed siebie i przystanęłam na chwilę, gdy niebo przeszyła ogromna błyskawica i luną deszcz. Zaraz potem grzmot.
- Scena jak z horroru- powiedziałam z uśmiechem.
*
Pod drzwiami miała dylemat wchodzić czy może jednak nie. . . ,ale drzwi podjęły decyzję za mnie i same się otworzyły. Myślę, że każdy normalny człowiek w tym momencie uciekłby, albo chociaż się przestraszył, ale ja weszłam do środka bez odrobiny strachu.
*
W holu było dość mrocznie. Czarna granitowa podłoga, popielatoszare ściany , czerwone zasłony, srebrne żyrandole i odcinające się białe schody z czerwonym dywanem. Za schodami było coś w rodzaju korytarza i wnękami po bokach. W jednym z takich wnęk była kanapa, a na niej chłopak, który w najlepsze spał.
-Ech...- westchnęłam- Ej! wstawaj!- żadnej reakcji, chciałam uszczypnąć go w rękę, ale kiedy go dotknęłam był zimny.., zatrważająco zimy, jak nieboszczyk. . . , albo wampir. Po moim doświadczeniu stwierdziłam, że to wampir.
- Ja pierdziel..- zaklęłam cicho- Tak czy siak muszę go obudzić- pomyślałam- kiedy znów na niego popatrzyłam miał otwarte oczy i patrzył się na mnie z uśmiechem.
- Eee. . .- nie wiedziałam co powiedzieć, ale za nim się zorientowałam chłopak usiadł i pociągnął mnie za rękę, gdyby nie mój refleks pewnie wylądowałabym półleżąc na kanapie obok niego, ale zdążyłam uwolnić się od niego i odskoczyć na pół metra. Chłopak patrzył na mnie zdziwiony po czym się uśmiechnął i powiedział.
- Jestem Ayato Sakamaki- Popatrzyłam na niego podejrzliwie po czym odpowiedziałam.
- Maki Komori- uśmiechnęłam się odgarniając moje czarne włosy z ramienia.
-Ekm . . .- ktoś odchrząknął . Odwróciłam się. Był to wysoki czarnowłosy wampir z różowymi oczami, które bardzo mnie rozbawiły, bo jakoś mi do niego nie pasowały.
*
Nie do końca wiedziałam kim są, ani czy jestem tu bezpieczna, ale jeżeli oni są wampirami muszę być zawsze czujna....


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz