niedziela, 20 września 2015

Diabolik Lovers Rozdział 2 ( Maki)

Przedstawiam wam rozdział drugi z perspektywy Maki dziś pojawi się jeszcze rozdział trzeci
Miłego czytania :) [ Aleksis]



                           Rezydencja


Było już późne popołudnie kiedy dwa dni przed rozpoczęciem stanęłam przed bramą rezydencji. Moja naznaczona ręka bolała już na tyle bardzo, że wiedziałam co się święci. Na dziedzińcu była aleja róż prowadząca do drzwi.
Jadąc tu naładowałam mój pistolet srebrnymi pociskami. Nie mam zamiaru nikogo zabijać, ale z nim czułam się bezpieczniej. Poszłam kilka kroków przed siebie i przystanęłam na chwilę, gdy niebo przeszyła ogromna błyskawica i luną deszcz. Zaraz potem grzmot.
- Scena jak z horroru- powiedziałam z uśmiechem.


                                                                                             *

Pod drzwiami miała dylemat wchodzić czy może jednak nie. . . ,ale drzwi podjęły decyzję za mnie i same się otworzyły. Myślę, że każdy normalny człowiek w tym momencie uciekłby, albo chociaż się przestraszył, ale ja weszłam do środka bez odrobiny strachu.

                                                                                            *

W holu było dość mrocznie. Czarna granitowa podłoga, popielatoszare ściany , czerwone zasłony, srebrne żyrandole i odcinające się białe schody z czerwonym dywanem. Za schodami było coś w rodzaju korytarza i wnękami po bokach. W jednym z takich wnęk była kanapa, a na niej chłopak, który w najlepsze spał.
-Ech...- westchnęłam- Ej! wstawaj!- żadnej reakcji, chciałam uszczypnąć go w rękę, ale kiedy go dotknęłam był zimny.., zatrważająco zimy, jak nieboszczyk. . . , albo wampir. Po moim doświadczeniu stwierdziłam, że to wampir.
-  Ja pierdziel..- zaklęłam cicho- Tak czy siak muszę go obudzić- pomyślałam- kiedy znów na niego popatrzyłam miał otwarte oczy i patrzył się na mnie z uśmiechem.
- Eee. . .- nie wiedziałam co powiedzieć, ale za nim się zorientowałam chłopak usiadł i pociągnął mnie za rękę, gdyby nie mój refleks pewnie wylądowałabym półleżąc na kanapie obok niego, ale zdążyłam uwolnić się od niego i odskoczyć na pół metra. Chłopak patrzył na mnie zdziwiony po czym się uśmiechnął i powiedział.
- Jestem Ayato Sakamaki- Popatrzyłam na niego podejrzliwie po czym odpowiedziałam.
- Maki Komori- uśmiechnęłam się odgarniając moje czarne włosy z ramienia.
-Ekm . . .- ktoś odchrząknął . Odwróciłam się. Był to wysoki czarnowłosy wampir z różowymi oczami, które bardzo mnie rozbawiły,  bo jakoś mi do niego nie pasowały.

                                                                                           *

Nie do końca wiedziałam kim są, ani czy jestem tu bezpieczna, ale jeżeli oni są wampirami muszę być zawsze czujna....



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz