Trudny Wybór
- Czyli zostałaś żoną . . . hmm- powiedział Ayato
- Raczej ofiarą - poprawił go fioletowo włosy
Cholerne wampiry! - wszystko we mnie buzowało - Muszę stąd uciec!
- Więc jeżeli czeka nas dłuższa znajomość - obwieścił Reiji - pozwól, że nas przedstawię. To jest najstarszy syn Shu - wskazał na niebieskookiego - Następny w kolejności jestem ja Reiji później są trojaczki Laito, Kanato i Ayato i najmłodszy syn Subaru - wskazał na białowłosego stojącego pod ścianą - A więc....
- Zamknij się!!! Po co odstawisz tą całą szopkę?! Nie mam zamiaru tu zostać, nie będę już ofiarą!- wykrzyczałam cały swój ból- Jesteście pieprzonymi wampirami!
- Uuu.. maleńka się buntuje - śmiał się Laito
- Tu nie chodzi o to czy się buntuje czy nie, ja po prostu mam dość siedzenia w złotej klatce . . . więc bądźcie tacy mili - mówiąc to zdanie wstałam i powoli zaczęłam cofać się ku drzwiom - I nie gońcie mnie!
*
Wybiegłam na korytarz i poczułam przeszywający ból w lewej ręce- Znak.. - pomyślałam - Usiadłam za najbliższą szafą, przeładowałam pistolet i położyłam go obok siebie, ściągnęłam rękawiczkę - Krwawi . . . cholera! - Przypomniałam sobie co powiedziała matka Jeżeli coś ci się stanie dzwoń, a przyjedziemy.
- No to dzwonie . . .
- Halo?
- Mama? Miałam racje oni wszyscy to wampiry - powiedziałam półgłosem
- . . . Ja wiem, że bracia Sakamaki to wampiry, dlatego cię tam wysłaliśmy, nie martw się w lutym wyślemy do ciebie też Yoko, a teraz muszę już kończyć mam spotkanie w biurze.
- Wiedziałam, że tak będzie - powiedziałam sama do siebie.
- No, no maleńka - uśmiechnął się Laito - Z kim tam rozmawiałaś? Telefon nie będzie ci tutaj potrzebny, przecież teraz masz nas. - mówiąc to zabrał mi komórkę.
- O ja pierdole - wyszeptałam - zerwałam się z podłogi i zaczęłam biec słysząc za plecami tylko śmiech tego głupka,
- Nie dam się upokorzyć nie tym razem . . . ech zapomniałam pistoletu, ale nie będę się wracać.
Zostałam sama. . . To smutne - pomyślałam i poszłam przed siebie do wyjścia z rezydencji.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz