Urodziny
Obudziłam się po południu i poczułam rwący ból w szyi. W momencie przypomniałam sobie wczorajsze wydarzenia. Byłam wściekła na siebie za to, że uległam, postanowiłam przy najbliższej okazji wygarnąć Ayato co o nim myślę, albo lepiej, nic mu nie powiem, będę traktować go jak powietrze.
Po tym jakże " rycerskim" postanowieniu chciałam udać się na dół, ale z jakiegoś powodu drzwi były zamknięte. Odwróciłam się i zahaczyłam wzrokiem o kalendarz:
- 31 grudnia . . . 31 grudnia! - Dzisiaj były moje 17 urodziny, ponadto Sylwester - moje ulubione święto.
Przez chwilę myślałam co zrobić i uznałam, że najzwyczajniej w świecie się przebiorę i zacznę czytać książkę ( w końcu muszą kiedyś otworzyć te drzwi ). Po jakimś bliżej nieokreślonym czasie mój brzuch zaczął dawać znak, że potrzebuje pożywienia.
Uznałam, że spróbuję jeszcze raz otworzyć drzwi tradycyjnym sposobem, ale one ani rusz, ( jak się zresztą spodziewałam ). Wydobyłam, więc scyzoryk wielofunkcyjny z mojej torby i otworzyłam nim drzwi.
Niemałe było moje zdziwienie, gdy ujrzałam korytarz pełny serpentyn, balonów innych tego typu ozdób. Okna były szczelnie zasłonięte i wydawało się, że jest środek nocy, a nie dnia. Na szczęście nie natknęłam się na żadnego wampira. W kuchni szybko zrobiłam kanapki i czmychnęłam z powrotem do sypialni.
Po zjedzonym posiłku stanęłam przed lustrem i uznałam, że z takiej okazji warto by było się trochę odstawić. Ubrałam więc: czarną postrzępioną sukienkę do kolan, czarne botki i czerwoną pelerynkę z futrzanym obszyciem i kapturem. Zrobiłam ciemne smokey eye, bordowe usta i ułożyłam moją grzywkę na "emo", gdy uznałam, że wyglądam świetnie i miałam już odejść od lustra, do pokoju wszedł Ayato, chwilę na mnie patrzał po czym zawiesił mi na szyi gotycką kolię, wychodząc rzucił:
- Przyjdź do salonu.
I zniknął.
Na dole byli już wszyscy i wszyscy gapili się na mnie przez dłuższą chwilę, w końcu odezwał się Laito:
- No maleńka ładnie wyglądasz . . . - uśmiechnął się i zjechał spojrzeniem na mój dekolt - Mogłabyś zdradzić nam jak otworzyłaś drzwi?
- Nie wiem o czym mówisz . . . - zrobiłam minę niewinnej dziewczynki.
- Jeżeli myślałaś żeśmy się cię nie widzieli, to chyba zapomniałaś z kim mieszkasz.
- No więc, po prostu byłam głodna i drzwi same się otworzyły - postanowiłam się z nimi podroczyć.
- Ore - sama każe ci mówić! Inaczej spotka cię kara - Ayato znowu zaczął wyjeżdżać ze swoim "tytułem".
Całkowicie go zignorowałam, ba nawet na niego nie spojrzałam.
- Nie ignoruj mnie naleśniku . . . - stanął przede mną.
- No więc po co mnie wezwaliście? - zapytałam nic sobie nie robiąc ze stojącego przede mną Ayato.
- Z tego co nam wiadomo masz urodziny . . . prawda Teddy? - odpowiedział Kanato, który na chwilę oderwał się od słodyczy na jego talerzu.
- Owszem i dlatego maleńka chcieliśmy ci złożyć życzenia. - Laito wstał i wyszedł, po kilku minutach wrócił z tortem na którym paliło się 17 świeczek.
- Wow, nie spodziewałam się tego po was . . . - serio byłam zaskoczona, myślałam, że będzie jak zawsze nawet nie zwrócą na to uwagi.
- No więc . . . - popatrzył na zebranych, wszyscy wstali i zaczęli śpiewać mi sto lat.
Uśmiechałam się od ucha do ucha, zjedliśmy tort, który był pyszny, dostałam też prezent a mianowicie nowiutką wieże stereo, która miała wejście na kasetę, płytę CD i PenDrive.
- Gdzie taką znaleźliście? - Sama kiedyś takiej szukałam.
- Tajemnica - powiedział kapelusznik z tajemniczym uśmieszkiem.
Reiji zamknął głośno książkę i wstał:
- Na razie możecie się rozejść spotkamy się tu o 23:00 . . . punktualnie.
Laito pomógł mi zanieść wieżę do pokoju i ulotnił się po słowach:
- Do zobaczenia maleńka.
Patrzyłam przez okno i zastanawiałam się nad tym co się stało, aż w pewnej chwili usłyszałam skrzypnięcie łóżka, wiedziałam, że to Ayato dlatego się nie odwróciłam.
- Dlaczego mnie ignorujesz? . . . - Nie odpowiedziałam
- Chyba mam prawo wiedzieć! - wstał
- . . . - podszedł do mnie i objął mnie w tali od tyłu.
Nie wiedziałam co zrobić z jednej strony wiedziałam, że coś do niego czuję z drugiej byłam na niego zła. Po kilku minutach, oszalałego bicia mojego serca odwróciłam się do niego i spojrzałam w jego zielone oczy.
Staliśmy tak w bezruchu kilka minut, po czym znienacka mnie pocałował.
Czułam, że robi mi się gorąco w końcu to mój pierwszy pocałunek, ale chciałam, żeby trwał. Czułam, że w tym momencie mu wybaczyłam.
O 23:00 stawiliśmy się w salonie:
- No widzę, że gołąbeczki się pogodziły . . . a już myślałem, że ci ją odbiję - Laito popatrzał na Ayato i zrobił teatralny gest rozpaczy.
Później chłopcy grali w rzutki i czekaliśmy na północ.
Gdy wreszcie doczekaliśmy się fajerwerków, Ayato objął mnie i przez chwilę poczułam się tak . . . szczęśliwa, nie potrafię tego określić, w każdym razie na koniec wypiliśmy szampana i poszłam spać, a Ayato razem ze mną. Zasnęłam w jego ramionach z poczuciem, że to były najlepsze urodziny w moim życiu.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz