piątek, 1 stycznia 2016

Diabolik Lovers: Rozdział 13 ( Maki )

Zapraszam na rozdział 13 nad którym spędziłam najwięcej czasu. Miłego czytania.
 Na dniach powinien pojawić się bonus urodzinowy Maki.  [ Aleksis ]


Wstyd i Upokorzenie

Obudziłam się bardzo wcześnie, bo o 5:00 rano, o dziwo nie było ze mną Ayato. Przypomniałam sobie, że miałam zagrać dzisiaj chłopakom na gitarze.
- Ta ciekawe co? - zastanawiałam się idąc do łazienki.
Wracając natknęłam się na Laito.
- O! Cześć . . .
- Witaj Maleńka, co robisz tu tak wcześnie? - W jego głosie wyczułam nutę niepokoju.
- Tak jakoś wstałam . . . coś się stało?
- Nie. - Odpowiedział i wyminął mnie, aby zejść po schodach.
Wchodząc do pokoju spojrzałam na kalendarz i zdałam sobie sprawę, że jutro są moje urodziny i że były święta, a ja w ogóle nie zwróciłam na to uwagi.
- 17 - pomyślałam przebierając się z piżamy w spodenki i t-shirt z AC/DC.
Zachowanie Laito wzbudziło we mnie pewne podejrzenia, dlatego wolałam nie schodzić. 
W pokoju czytałam książkę: " Wywiad z Wampirem" i wymyśliłam co zagram chłopakom: 

*

Była już 11:00, a jeszcze nikt nie przyszedł mnie odwiedzić.
- Pomarli czy co? - powiedziałam do siebie półgłosem.
Zeszłam na dół, nie było nikogo, w salonie też. Za to pod ścianą stała czerwona gitara i wzmacniacz. Rozejrzała się jeszcze chwilę czy na pewno nikogo nie ma.
Podłączyłam wzmacniacz i podpięłam do niego gitarę. Chwilę się jej przyglądałam po czym zaczęłam grać początkowo planowany Amaranth, ale w pewnym momencie przestałam i pomyślałam, że skoro nikt nie patrzy to mogę też śpiewać. Czułam się tak jak wtedy kiedy grałyśmy na scenie. Byłam także bardzo zaskoczona jak łatwo idzie mi gra po takiej długiej przerwie w ćwiczeniach powinnam teoretycznie zapomnieć połowy chwytów.

*

Gdzieś w środku grania Master of Puppets  do salonu wkroczył Ayato. Nie ukrywam, że się przestraszyłam i przez przypadek wyłączyłam wzmacniacz.
- Możesz mnie tak nie straszyć? - powiedziałam lekko roztrzęsiona.
- Byłem tu cały czas - odpowiedział mi z sadystycznym uśmiechem.
- C- cały czas?! - prawie piskałam.
- Tak i słyszałem W S Z Y S T K O - przeliterował ostatnie słowo. -  I wiesz co? . . . Postanowiłem, że będziesz mi zawsze grać i śpiewać.
- Chyba cię coś boli! Nie będę nikomu śpiewać.
- A co jeżeli cię zmusimy -  Laito wszedł do pokoju.
- Ciekawe jak? - popatrzyłam na obu wyzywająco.
Odłożyłam gitarę i wstałam z zamiarem wyjścia.
- Dokąd to maleńka - Laito zagrodził mi drogę wyjścia.
Postanowiłam go jakoś wykiwać i w tym celu cofnęłam się, za mną jednak stał Ayato do którego dobiłam. Poczułam, że serce zaczyna mi szybciej bić od skoku adrenaliny. Mimo wszystko musiałam pamiętać, że to wampiry.
Laito zaczął się śmiać, a ja cofać. Kiedy w pewnym momencie moje plecy zetknęły się ze ścianą poczułam, że muszę się przygotować na najgorsze. 
Im bliżej mnie był Ayato tym bardziej powiększał się jego uśmiech. Był już tuż przede mną złapał mocno moje nadgarstki i unieruchomił je nad moją głową. Próbowałam się uwolnić, ale im bardziej się szarpałam tym bardziej on zaciskał uścisk. Laito, gdzieś wyparował, byliśmy sami.
- Ile razy będziesz stawiała opór, tylekroć będę wysysał z ciebie krew. - powiedział patrząc mi prosto w twarz, po czym dodał  szeptem - Sprawię, że poczujesz na sobie moje kły - W tym momencie wiedziałam, że o delikatności nie ma mowy. 
Ayato wgryzł się w moją szyję, tak mocno, że zobaczyłam mroczki przed oczami i wcisnęłam się mocniej w ścianę. Tych kilka chwil wydawały się wiecznością. Kiedy w końcu się odessał zapytał:
- Czy dalej uważasz, że nikomu nie będziesz śpiewać?
Z oczyma pełnymi łez zaczęłam śpiewać Hallelujah i zastanawiałam się kiedy stały się ze mnie takie ciepłe kluchy
Gdy skończyłam, Ayato znów się we mnie wgryzł tym razem dużo delikatniej, ale jednak straciłam przytomność. Miałam wrażenie, że usłyszałam od niego ciche " dziękuję", ale raczej mi się wydawało. Ciekawe czy wiedzą, że mam jutro urodziny?







Uwaga!

Z racji, że wczoraj były urodziny Maki szykuję bonus który pojawi się zaraz po rozdziale 13. Mam nadzieje, że uda mi się wrzucić wszystko dziś. [ Aleksis ]